Aktualności

Rola edukacji w zwalczaniu sterotypów płciowych


 

Edukacja a równość płci.

 

„Mężczyzna powinien znać jakiś język czy dziedzinę, której się uczy na wskroś; podczas gdy kobieta powinna znać jakiś język czy dziedzinę tylko tak dalece, jak może to jej umożliwić zrozumienie dla przyjemności jej męża oraz jego najlepszych przyjaciół”

John Ruskin

 

Znaczenie edukacji dla kwestii równości płci potwierdza walka emancypantek w XIX i XX wieku o dostęp do wykształcenia. Kobiety walczące o prawa społeczne widziały w edukacji ważne narzędzie urzeczywistniania równości. Współcześnie jest ona obok wykształcenia jednym z podstawowych kryteriów oceniania stopnia, w jakim w danym społeczeństwie została zrealizowana idea równości społecznej.

Obecnie dyplom akademicki jest postrzegany jako podstawowy czynnik pozwalający osiągnąć człowiekowi sukces życiowy. Rola dyplomu w kształtowaniu możliwości
człowieka, w umożliwianiu mu wspinania się po drabinie społecznej, niezwykle wzrosła. Wszystko to sprawia, że sytuację społeczną kobiet należy ściśle wiązać z ich sytuacją edukacyjną, a szkołę postrzegać jako jedną z najważniejszych instytucji decydujących o późniejszym losie społecznym dziewcząt i chłopców.

Tak pisze o tym Z. Melosik „edukacja – zwłaszcza uniwersytecka – stanowi najszybsza i najprostszą drogę do najlepszych miejsc na rynku pracy, najlepiej płatnych
i prestiżowych stanowisk”, jest „głównym czynnikiem ruchliwości społecznej”.[1]

Wykształcenie jako czynnik warunkujący szanse życiowe sprawia, że równość w tej dziedzinie nie może być przedmiotem analizy w oderwaniu od równości ekonomicznej. Edukacja wiąże się z ekonomicznymi systemami społeczeństwa na dwa sposoby: z jednej strony ogólny dostęp i udział w kształceniu zależy od posiadania zasobów ekonomicznych, z drugiej - szkoły i wyższe uczelnie to podstawowe instytucje doboru i podziału na potrzeby rynku pracy.[2]

Samo pojęcie edukacji w najszerszym znaczeniu to ogół oddziaływań służących formułowaniu się zdolności życiowych człowieka. Może to być oddziaływanie formalne, czyli różnorodne formy nauczania instytucjonalnego i celowego, jak i oddziaływanie nieformalne (pozainstytucjonalne) - wpływ mediów, kultury, rodziny i grup rówieśniczych.[3]

Tak rozlegle definiowana edukacja pełni też wiele zadań. Jako główne z jej celów wymienia się jednak zapewnienie każdemu dziecku co najmniej podstawowego wykształcenia, zagwarantowanie wszystkim dzieciom dostępu i równych możliwości w nauce, przygotowanie dzieci do dorosłego życia oraz wzbudzenie motywacji do kontynuowania nauki (kształcenie przez całe życie). Samo pojęcie równość w edukacji z kolei ogólnie postrzega się jako kwestię podziału zasobów edukacyjnych w sposób równy i sprawiedliwy.

Niestety współczesna szkoła w swojej misji budowania postaw i  kształtowania charakterów przyszłych obywateli, nie jest wolna od stereotypów płciowych. Z pewnością edukacji nie sposób nazwać też neutralnej płciowo, ponieważ jest odbiciem wielowiekowych nierówności między marginalizowanymi kobietami a dominującymi mężczyznami. Socjalizacja szkolna jest kontynuacją tej rozpoczętej w chwili narodzin dziecka i utrwalanej podczas pierwszych lat jego życia. Chłopcy i dziewczynki od początku doświadczają różnego traktowania przez rodziców i społeczeństwo. Dzieci w zależności od ich płci zachęca się do różnych zabaw, otacza różnymi przedmiotami, co powoduje, że od najmłodszych lat wrastają w stereotyp. Chociaż nie wszystkie z nich podporządkowują się stereotypom, to już czterolatki wiedzą, jakich zachowań się od nich oczekuje i co pochwala się u każdej z płci, jakie zabawy, stroje i zachowania są odpowiednie dla chłopców i dziewcząt.

Przekonania te towarzyszą im, gdy idą do szkoły –jednak to tu ostatecznie kształtuje się obraz płci. Warto, więc by instytucje takie jak szkoła i przedszkole były przyjazne dla obu płci, unikając negatywnego obciążenia, jakim jest wpływ stereotypów. Znaczenie okresu szkolnego jest ogromne, z jeszcze jednego powodu - rozpoczynając edukację, dziecko podejmuje pierwsze ważne role społeczne – ucznia i członka grupy rówieśniczej, nie tylko zdobywając wiedzę, ale i rozwijając umiejętności społeczne, kształtując przekonania o własnej kompetencji oraz nawiązując bliskie więzi. Dziecko – uczeń spędza z nauczycielami i rówieśnikami o wiele więcej czasu, niż z rodziną, a szkoła staje się przez to silną, działającą z pozycji władzy agendą socjalizacyjną.[4]

Tymczasem w przedszkolu i szkole dziecko doświadcza silnego rozgraniczenia tego co kobiece i męskie. Szkoła jest najważniejszym i najskuteczniejszym miejscem reprodukcji patriarchatu: dziewczynki już od „zerówki” wiedzą, że mają do wykonania pośledniejsze role społeczne, że ich przeznaczeniem jest macierzyństwo, chłopcy wiedzą, że są przeznaczeni do władzy, prestiżu i przygody.

Oficjalnie programy kształcenia są dla obu płci jednakowe -  konstruuje się je w oparciu o konstytucyjne zapisy o równości obywateli, podkreśla podmiotowość uczniów i konieczność rozwijania w nich takich postaw jak tolerancja, równość, demokracja czy szacunek.[5] Tymczasem analiza rzeczywistego funkcjonowania szkoły przynosi odmienny jej obraz.  W szkołach pojawiają się praktyki nauczania koedukacyjnego, wymieniane są zalety edukacji zróżnicowanej. To co martwi to odwoływanie się w koedukacji do idei „różni, ale równi”. Zgodnie z oficjalnych stanowiskiem Ministerstwa Edukacji Narodowej, edukacja zróżnicowana wyrasta z założenia o niepokonywanych różnicach w organizacji struktur męskiego i kobiecego mózgu, które powodują, iż należałoby podjąć prace nad zróżnicowaniem metod dydaktycznych.[6]

Chcąc ukazać znaczenie edukacji dla osiągnięcia równości szans kobiet i mężczyzn warto przybliżyć jej trzy najważniejsze kategorie. Pierwsza z nich to dostęp i kwestia otwierania lub zamykania kobietom możliwości odniesienia sukcesu edukacyjnego, a co się z tym wiąże, późniejszego społeczno – zawodowego. Bardzo ważny jest tu kontekst formalno – prawny.

Edukacja  od początku walki o równość kobiet, stanowiła jedną z najbardziej istotnych płaszczyzn działań w tym zakresie. Brak dostępu do niej definiowany był przez emancypantki, jako najważniejsza bariera w zmianie społecznej. Przekonanie emancypantek było słuszne, a jak się dziś okazuje również uniwersalne - oto bowiem dla nas współczesnych, bezpowrotnie minęły czasy gdy człowiek zawdzięcza wszystko samemu sobie, gdy wyłącznie dzięki własnemu wysiłkowi jest w stanie wspiąć się na wyżyny społeczne. Dziś nieodzownym atrybutem sukcesu, awansu społecznego jest posiadanie wspomnianego „edukacyjnego kredencjału” w postaci dyplomu dobrej uczeni. Dyplom symbolizuje wiedzę, kwalifikacje, kompetencje, ale jednocześnie te cechy charakteru, które powszechnie uznaje się za atrybuty człowieka sukcesu.[7]

Jeszcze kilka dekad temu ukończenie szkoły podstawowej czy średniej dawało duże możliwości społeczne. Dziś w wielu krajach, gdzie szkolnictwo ma charakter powszechny nawet dyplomy wyższej uczelni podlegają inflacji. Dlatego o sukcesie społecznym przestało decydować samo posiadanie dyplomu, a niezwykle istotny stał się np. prestiż ukończonej uczelni.[8]

Wszystko to powoduje, że o edukacji można mówić, jako o istotnym - jeśli nie najważniejszym - czynniku decydującym o sukcesie życiowym i dostępie do dóbr materialnych kobiet. Jednak samo wykształcenie - formalna równość dostępu do edukacji niczego nie gwarantuje - wpisuje się bowiem w niepisane zwyczaje, normy, presje, które wpływają na ocenianie przez kobiety swoich własnych ról i możliwości.

Drugi poziom dotyczy kontekstów mniej formalnych, odnoszących się do zdroworozsądkowego i potocznego postrzegania odmienności ról społecznych kobiet
i mężczyzn – co przez całe wieki skutkowało marginalizacją tej pierwszej grupy.

Warto przypomnieć o pewnych społecznych predyspozycjach kobiet i mężczyzn w kontekście edukacji. Istnieją przekonania, że na starcie edukacji – w przedszkolu – to dziewczynki  częściej niż chłopcy, wykazują większą gotowość do podjęcia nauki, potrafią liczyć, rozpoznawać litery, identyfikować kolory. Również ich zachowania społeczne są bardziej rozwinięte. W pierwszych latach szkolnych dziewczynki są w uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ nauczanie nastawione jest na promowanie „dziewczęcych” zachowań: pilności, uległości, grzeczności, spokoju. W przeciągu następnych kilkunastu lat sytuacja jednak odwraca się. Dlaczego? Czy dziewczęta są dyskredytowane nadmiarem techniczno- matematycznej wiedzy, przestrzenno- abstrakcyjnych treści i twórczych wymagań? A może jest to kwestia ich aspiracji edukacyjnych i deficytu wiary we własne możliwości?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna, jest wypadkową wielu zagadnień, problemów. Z pewnością jednak w szkołach ma miejsce kontynuacja wielowiekowego przekonania o odmiennych osobowościach kobiet i mężczyzn oraz wynikających z nich ról społecznych. Kobiety przez wieki postrzegano jako z natury wyposażone w mniejsze zdolności intelektualne. Z powodu ich biologicznej funkcji były dyskryminowane do dostępu do edukacji. Do tych przekonań dochodziły kwestie religijne i przeświadczenie, że edukacja jest kobietom zbędna – a nawet dla nich szkodliwa. Podkreślano, że skierowanie energii kobiety - koniecznej do reprodukcji - na zbędny rozwój intelektualny zagraża biologicznej kondycji ludzkości. Wystarczy przywołać autora cytatu przytoczonego na początku - J. Ruskina. Ten czołowy myśliciel XIX wieku głosił przekonanie o odmiennych osobowościach kobiet i mężczyzn oraz wynikających z nich ról społecznych. Pisał: ”Siła mężczyzny jest aktywna, postępowa i ekspansywna. Jego intelekt jest przeznaczony do rozważań i wynalazków, jego energia służy przyrodzie, wojnie, podbojowi, niezależnie od tego czy wojna jest prowadzona w słusznej sprawie i czy podbój jest konieczny”. Intelekt kobiety jest stworzony wyłącznie do „słodkiego podporządkowania”.[9]

Historycznie rzecz ujmując przez wieki edukacja był zarezerwowana dla mężczyzn. Współcześnie sytuacja kobiet w Polsce uległa radykalnej zmianie[10], jednak nadal przekonania na temat nie dających się zniwelować różnic płciowych są żywe. W edukacji upatrzono sposób na ich wyrównywanie poprzez dostarczanie dziewczętom i chłopcom odmiennych wzorów socjalizacyjnych. Sprawia to, że szkoła i cały system edukacyjny bywają często określane przez jako represyjne i utrwalające porządek społeczny. Szkoła rzadko promuje tendencje eman­cypacyjne młodzieży, zamiast tego raczej wzmacnia wzorce tradycyjne. Widać to bardzo dobrze choćby na przykładzie wyborów ścieżek kształcenia – chłopcy częściej wybierają przedmioty ścisłe, dziewczęta zaś humanistyczne lub przyrodnicze (z naci­skiem na biologię), ewentualnie artystyczne. To swoisty szkolny wkład w utrwalanie stereotypów i uwewnętrznianie ról płciowych przez dziewczęta i chłopców. Niestety, „męskie” zawody są wyżej cenione w naszej kulturze, zatem wybory edukacyjne dziewcząt owocują w przyszłości mniejszymi szansami awansu zawodowego, mniejszymi zarobkami i wreszcie niższym prestiżem społecznym.

Krytycy dostarczania dziewczętom i chłopcom odmiennych wzorów socjalizacyjnych w edukacji, sądzą, że jest ono oparte na segregacji płciowej i skutkuje selekcjonowaniem dziewcząt do pełnienia w życiu dorosłym podporządkowanych ról społecznych.

Nie bez „winy” są też pedagodzy. Jak pokazują badania kształtują oni swoje relacje dydaktyczne z uczniami w zależności od płci podopiecznych. Obraz szkoły jaki przedstawiają sami nauczyciele można zatytułować: „Dziewczynka siedzi cicho, a chłopiec ma pomysły”.[11]

W badaniach nad systemem edukacji formalnej w Polsce podkreśla się duży wpływ oczekiwań nauczycieli na osiągnięcia naukowe uczniów i uczennic[12]. Nauczyciel powodowany stereotypami płci swoimi zachowaniami np. reakcjami na sukcesy bądź niepowodzenia dziecka w określonej dziedzinie nauki, może wpłynąć na dalsze losy edukacyjne dzieci. Dziewczynki są nierzadko spostrzegane jako mniej zdolne, szczególnie w przedmiotach ścisłych, a z tego powodu niżej oceniane i w mniejszym stopniu zachęcane do osiągnięć niż chłopcy( udowodniono że dziewczynki mają lepsze wyniki w matematyce i innych przedmiotach ścisłych, kiedy chodzą do żeńskich szkół).[13]

             W raporcie „Ślepa na płeć – edukacja równościowa po polsku”postawiono tezę, że „szkoła oczekuje od dzieci określonych zachowań – innych oddziewczynek, innych od chłopców”[14]. O ile jednak od chłopców oczekuje się, aby swoje zainteresowania koncentrowali na chemii, fizyce, matematyce, informatyce itp., o tyle od dziewcząt wymaga się umiejętności starannego pisania, dokładności i zainteresowań typowo „kobiecych” (muzyka, plastyka, przedmioty humanistyczne). Od dziewcząt oczekuje się pilności, posłuszeństwai grzeczności, a chłopcom pozwala się na indywidualizm czy buntowniczość, czyli nazachowania które w tzw. „dorosłym” świecie stają się podstawą sukcesu zawodowego[15].

Tego typu oczekiwania skutkują znaczącymi różnicami w późniejszych osiągnięciach naukowych chłopców i dziewcząt. Jak wynika z międzynarodowych badań PISA 2009 (Programme for International Student Assessment – Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów), o ile dziewczęta znacznie lepiej przyswoiły sobie umiejętność czytania i interpretacji tekstu, uzyskując aż 50 punktów więcej niż chłopcy wobec 40 punktów różnicy obliczonej dla wszystkich krajów OECD, o tyle chłopcy osiągają lepsze wyniki np. w matematyce czy wyjaśnianiu zjawisk przyrodniczych.[16]

 

Z drugiej strony ogromna feminizacja zawodu nauczycielskiego nie sprzyja kształtowaniu męskich cech u chłopców. Szkolnictwo to śro­dowisko sfeminizowane; im niższy poziom kształcenia (a więc i niższe zarobki oraz prestiż, np.: przedszkola), tym więcej w nim kobiet. Zawodowa hie­rarchia w szkołach potwierdza więc po raz kolejny stereotypy płciowe. Kobiety pełnią funkcje podrzędne i pomocnicze, mężczyźni zaś są tymi, którzy sprawują władzę. Wy­raźne jest to zwłaszcza w kontekście zjawiska „szklanych ruchomych schodów”, właśnie bowiem w edukacji zjawisko to zrobiło zawrotną „karierę”. Jest to zresztą niejako zamknięcie stereotypowego błędnego koła – skoro już mężczyzna trafia do sfeminizowanego zawodu i mniej w związku z tym zarabia, należy poprawić jego sytuację.

Asymetria płciowa w edukacji bardzo dobrze widoczna jest także w treści podręczników szkolnych. Podręczniki dla klas początkowych, oprócz pełnienia specyficznych funkcji dydaktycznych, przekazują dzieciom obraz rzeczywistości społecznej. W ten sposób dostarczają uczniom wiedzy na temat ról społecznych, akceptowalnych zachowań specyficznych dla danej płci, czy modeli kobiecości i męskości. Zawartość podręczników jest istotna, ponieważ to najważniejsze, nieustannie wykorzystywane narzędzie dydaktyczne. Można zaobserwować bezgraniczne niemal zaufanie tak uczniów, jak i samych nauczycieli do ich treści i przeświadczenie, że podręcznik rzetelnie przedstawia bieżący stan wiedzy. Jeśli podręcznik powiela stereotypy i uprzedzenia to rzecz jasna wywiera nieodwracalne skutki dla całego społeczeństwa.

Tymczasem z analiz przeprowadzanych już od lat 70 – tych XX w krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych jasno wynika, że role kobiece i męskie prezentowane są w podręcznikach stereotypowo. Analizy wykazały, że podręczniki utrwalają i wzmacniają stereotypy płci. Aby przeciwdziałać temu zjawisku amerykańskie domy wydawnicze opracowały zalecenia dla autorów, redaktorów i ilustratorów. Jeden z takich przewodników ukazał się z mottem zaczerpniętym z wiersza Walt Whitman - "The Female equally with the Male I sing" (Śpiewam zarówno męża, jak niewiastę ) Zwraca się w nim uwagę, aby w kobiety i mężczyźni pełnili różnorodne role rodzinne i zawodowe, a ich zainteresowania i aspiracje wykraczały poza stereotypy. Amerykańskie poradniki zalecają także, aby autorzy wykorzystywali najnowsze dane o społeczeństwie amerykańskim o stylu życia, rodzinie rynku pracy itd. Chodzi o to, by podręcznik rzetelnie i trafnie odzwierciedlał życie społeczne i był tak blisko rzeczywistości doświadczanej przez dzieci, jak to tylko możliwe.[17]

Podobną tendencję zauważyć można w Polsce - przekazywanie tradycyjnego obrazu płci widoczne jest już w książkach obrazkowych dla najmłodszych, w podręcznikach do nauczania początkowego i podczas dalszego kształcenia.

Elżbieta Kalinowska w 1995 roku dokonała najsłynniejszej jak dotąd analizy polskich podręczników nauczania początkowego.[18]Oto kilka najważniejszych wniosków autorki: ukazywane w podręcznikach dziewczynki najczęściej bawią się lalką, pomagają mamie w domowych obowiązkach, robią porządki. Chłopcy z kolei kleją samoloty, biorą udział w wyprawach, uprawiają sport.[19]

Kobiety są prezentowane jako jedynie pomocnicze lub opiekuńcze jednostki. Kobieta jest więc pełnoetatową żoną i matką z szeregiem pełnionych przez nią funkcji w gospodarstwie domowym. Obraz kobiety – matki pracującej zawodowo jest niemal niedostrzegalny. Kobieta ukazywana jest zwykle przez pryzmat macierzyństwa i prowadzenia domu, poświęca się rodzinie, nie ma przyjaciół, własnych zainteresowań, czy życia poza domem.  Przy tym do jej opisu stosuje się takie przymiotniki jak: ładna, troskliwa, kochającą, ale mającą niewielki wpływ na rzeczywistość.[20]

Z przeanalizowanych przez Kalinowską podręczników i elementarzów wyłania się zupełnie odmienny od kobiety, obraz mężczyzny. Ukazuje się go jako aktywnego uczestnika życia publicznego, zdobywcę, jedynego żywiciela rodziny. Tata z podręczników ma hobby,  jest oczytany, elokwentny, mobilny. Rzadko bywa ojcem, a jeszcze rzadziej pomaga w pracach domowych. Spełnia się w pracy zawodowej, a po powrocie z niej najczęściej siedzi na fotelu z gazetą w ręku. Tata w przeciwieństwie do mamy - nie karci, nie bywa zmęczony, jest cierpliwy i wyrozumiały.

Oto kilka przykładów z elementarza i podręczników do nauczania początkowego:

„Ala dostała (…) ładną bajkę z rysunkami o rybaku i rybce. Janek dostał (…)obrazki lotów w kosmos. On woli te obrazki od bajek.”(M. Falski, Elementarz, WSIP, Warszawa 1990);

„Zdziś jedzie jutro na szkolną wycieczkę. Mama upiekła dla Zdzisia placek drożdżowy. Mama zamówi budzenie i odprowadzi syna”(M. Falski, Elementarz, WSIP, Warszawa 1990);

„Ja jutro ugotuję obiad, a ty sprzątniesz mieszkanie(…) – Ani mi się śni – odpowiedział Adaś – Sprzątanie to babska robota”(M. Bober - Pełzowska, H. Małkowska – Zegadło, Chodźmy razem. Podręcznik do klasy II, Juka, Łódź 1992 r.)

„Chciałabym się wzorować na mojej mamusi. Chce tak jak mamusia gotować, tulić dzieci, zajmować się domem.”(M. Lorek, Ele-Mele. Podręcznik integracyjny na II półrocze dla klasy I. Zeszyt 1-5, 1993 r.).

„W sobotni ranek mama upiekła świąteczne mazurki, a potem poszła na zakupy”.(H. Dobrowolska, Moja pierwsza czytanka, WSIP, Warszawa 1993 r.)

„Tatuś, który cały czas spokojnie czytał gazetę, zerwał się nagle z krzesła…”(K. Kowaliszyn, K. Lenkiewicz, Krajobraz z uśmiechem. Wypisy dla klasy II, WSiP, Warszawa 1993 r.)

Źródło: E. Kalinowska, Wizerunki dziewcząt i chłopców, kobiet i mężczyzn w podręcznikach szkolnych, W: Portrety kobiet i mężczyzn w środkach masowego przekazu oraz w podręcznikach szkolnych, red. R. Siemieńska, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 1997 r.

Powyższa analiza dotyczy podręczników tworzonych na początku lat dziewięćdziesiątych. Od tego czasu wiele się na świecie i w Polsce zmieniło w kwestii myślenia o płci i rodzaju. Problem ten wyszedł poza obszar badań naukowych i stał się obecny w przestrzeni publicznej, w mediach, w działalności licznych organizacji feministycznych.

Dawne podręczniki do nauczania początkowego przedstawiały nie adekwatny do rzeczywistości obraz funkcjonowania kobiet i mężczyzn. W nowych podręcznikach zgodnie z przeprowadzoną przez Dorotę Pankowską analizą, w kilku obszarach można zauważyć zmiany, choć wciąż nie są one wolne od tradycyjnych obrazów ról społecznych. Autorka starała się uchwycić na ile na przestrzeni dekady zmienił się obraz płci i ról płciowych przedstawianych w podręcznikach. Ukazane wyniki można określić jednym zdaniem - jest jeszcze wiele do zrobienia w tej kwestii. Najmniej zmian w porównaniu z podręcznikami z lat 90 – tych XX wieku, widać w podziale ról i obowiązków między kobietami a mężczyznami. Mężczyzna z nowych podręczników w dalszym ciągu pracuje znacznie więcej niż kobieta, wykonuje bardziej zróżnicowane zawody, a ukazywane sylwetki kobiet pracują głównie w sfeminizowanych zawodach: w handlu, usługach, oświacie i służbie zdrowia.[21] Analiza nowych podręczników naświetla zmiany jakie nastąpiły w zakresie ról rodzicielskich:

·         Ojciec i matka więcej czynności podejmują wspólnie;

·         Matka w porównaniu ze starszymi podręcznikami mniej pracuje w domu, a więcej wypoczywa, ma zainteresowania, hobby, jest wyraźnie bardziej aktywna.

·         Zwiększył się udział ojca w życiu bohaterów podręczników i jego zaangażowanie w prowadzenie domu, choć ten obszar nadal pozostaje zdecydowaną domeną kobiety.

Można zauważyć zmniejszoną polaryzację rodzajową wśród dziecięcych bohaterów – znacznie więcej czynności chłopcy i dziewczęta wykonują razem. Największą pozytywną przemianę przeszły jednak bohaterki podręczników w zakresie swoich osobowości. Pozostając opiekuńczymi i obowiązkowymi, nabrały pewności siebie, zaradności i samodzielności. Przeżywają dużo mniej negatywnych emocji, a wśród nich przestały dominować tj. lęk, niepewność czy obawy. Choć w tekstach zdarzają się nadal sytuacje podkreślające stereotypy, to ogólny obraz reprezentacji płci jest mniej zróżnicowany niż kiedyś.

Mimo zdecydowanej zmiany na lepsze, podręcznikom wciąż daleko do tego aby stały się realnym elementem generowania zmian społecznych w zakresie ról kobiet i mężczyzn i wyrównywania statusu społecznego obu płci. Wciąż ukazują pełne rodziny z tradycyjnym podziałem obowiązków - brakuje różnych sposobów życia, rożnych modeli rodziny. Podręczniki nie są też wolne od jednostronnej negatywnej wizji kobiet jako grupy społecznej.

Analizowane powyżej podręczniki dotyczą edukacji wczesnoszkolnej, tymczasem na późniejszym etapie kształcenia uczniowie przyświadczają się w przekonaniu, że kobiety nie miały wpływu na kształt historii. Przeprowadzona przez Stowarzyszenie „W stronę dziewcząt” analiza zawartości programów i podręczników pozwala postawić tezę, że nie ma takiego podręcznika do nauki historii w Polsce, który w sposób rzetelny ukazałby dzieje kobiet, nie utrwalając stereotypów. O ile mężczyźni jawią się na kartach książek do historii jako władcy, przywódcy i zwycięscy, o tyle kobiety są niemal nieobecne – została naruszona zasada równego reprezentowania płci. Ich osiągnięcia i sylwetki, zwykle są pomijane. O kobietach pisze się sporadycznie, a i wtedy ukazują się w tradycyjnych kontekstach i jako postacie drugoplanowe, pomocnicze, głównie jako żona czy matka. W konsekwencji uczniowie mają problem z wymienieniem choćby kilku wybitnych kobiet w dziejach ludzkości, a znane im kobiety są postrzegane przez pryzmat stereotypów związanych z płcią, oscylujących wokół urody, wyglądu i romansów.

Na przykład portret carycy Katarzyny II – kobiety o niezwykłych umiejętnościach dyplomatycznych i dużych zasługach dla rozkwitu imperium rosyjskiego – opatrzony jest podpisem: „Jej słabością byli kochankowie, pod koniec życia niewybredna erotomania starzejącej się cesarzowej przybrała skandaliczny charakter.”[22] Takie opisywanie kobiet w biogramach powoduje, że powszechna wiedza społeczeństwa na temat kobiet w historii ogranicza się w przypadku np. Kleopatry - do przekonania że była piękna, zażywała kąpieli w mleku i popełnia samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości, Królowa Elżbieta była ruda, Joanna D’ Arc  jeździła konno w przebraniu mężczyzny, a wspomniana Caryca Katarzyna II miała ogromny popęd seksualny.

W podręczniku do III klasy gimnazjum znajduje się ilustracja przedstawiająca włoski plakat propagandowy z lat 30 – tych XX wieku, a pod nią bez słowa komentarza czy objaśnienia podpis: „wojna jest tym dla mężczyzny, czym macierzyństwo dla kobiety”. W innym z podręczników do gimnazjum jest ilustracja przedstawiająca wszystkich członków rodziny Sobieskich. Ilustracja została opatrzona podpisem: „Król Jan Sobieski z synem”, pomimo, że na ilustracji znajdowała się Królowa Marysieńka i królewskie córki. Kobiety zostały więc potraktowane jako ozdoba, wręcz dodatek do portretowanych mężczyzn.[23]

Natomiast zdjęcie, na którym widnieją kobiety pracujące na traktorze zaopatrzono w podpis: Równouprawnienie we wszystkim było jednym z haseł propagandowychsocjalizmu[24]. W podpisie równouprawnienie przedstawione zostało jako element propagandy PRL-u. Na ogół uczeń gimnazjum wie, że hasła PRL-u nie były dobrej próby, więc i hasło równouprawnienia we wszystkim zacznie, być może, traktować podejrzliwie i z całą ostrożnością.

Mijają tysiąclecia, rodzą się i umierają cywilizacje a autorzy uparcie sytuują kobiety w kręgu spraw domowych, w sferze prywatnej a ze sfery publicznej konsekwentnie usuwają. Tak ukazywana w podręcznikach, historia ludzkości i społeczeństw jawi się uczniom jako opowieść opowiadana przez mężczyzn, o mężczyznach i dla mężczyzn. W podręcznikach uderza brak szerszego ukazania emancypacyjnych dążeń kobiet w XIX i XX wieku. Wielu autorów unika jednoznacznej oceny osiągnięć walki kobiet o dostęp do praw wyborczych i społecznych i doszukuje się jej negatywnych następstw.[25] Przytoczony poniżej cytat sugeruje odbiorcy, ze ruch kobiecy spowodował wiele niekorzystnych zjawisk społecznych.

„Ruch feministyczny propagował nowe wzorce postaw i zachowań, nakłaniał kobiety do walki o poprawę ich pozycji w rodzinie, podejmowania działania na własny rachunek, bez konieczności zakładania rodziny, gdyż była ona formą niewoli i dyskryminacji (…) Dokonała się prawdziwa rewolucja obyczajowa, w wyniku której nastąpiła daleko idąca modyfikacja modelu rodziny oraz systemu oświatowego. Procesowi rozkładu tradycyjnego i powstawania nowego społeczeństwa towarzyszyło wiele niepokojących zjawisk, wśród nich wymienia się najczęściej: wzrost przestępczości, rozpowszechnianie narkomanii, osłabienie więzi rodzinnych, spadek poczucia odpowiedzialności obywatelskiej oraz zanik samodzielności i przedsiębiorczości.”[26]

Wszystkie powyżej postawione tezy znajdują potwierdzenie w analizach przeprowadzanych na szczeblu ministerialnym. Na zlecenie Biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn w 2005 r. (dziś Biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania) przeanalizowano bowiem materiały dydaktyczne skierowane tak do młodzieży, jak i do kadry dydaktycznej[27]. W wyniku analizy stwierdzono, że obecność tematyki równości płci i różnorodności w systemie edukacji formalnej jest niewielka, a treści przekazywane uczniom w szkołach – niezależnie od szczebla nauczania – generalnie powielają stereotypy dotyczące ról płciowych.

Wreszcie trzeci poziom jaki należy omówić przedstawiając znaczenie edukacji dla osiągnięcia równości płci, związany jest z tożsamości/ świadomością samych kobiet, prowadzącą bądź do wykorzystania formalnej równości w dostępnie do sukcesu edukacyjnego, bądź do świadomego rezygnowania z  aktywności w tym zakresie.

Faktem jest że bariery formalno – prawne, które przez wieki uniemożliwiały kobietom dostęp do edukacji, zostały zniesione. Pozostaje jednak istniejąca po dziś dzień bariera w samych kobietach – blokada tożsamościowa: w sferze motywacji i aspiracji. W efekcie typizacji płciowej w szkole dziewczynki wzrastają w poczuciu zależności i „bycia gorszą” od mężczyzny oraz w przekonaniu o szczególnych „predyspozycjach” kobiet do spełniania się w sferze domowej, a obraz mężczyzny, przekazywany ze stereotypami, narzuca chłopcom presję nieustannego odnoszenia sukcesów i emocjonalnego chłodu.[28]

Wspomniane blokady, niska samoocena i pewne przeświadczenia o społecznej roli kobiet, działają niczym samospełniająca się przepowiednia powodując, że  kobiety w większym stopniu wybierają  te kierunki studiów, które prowadzą do niskiego statusu zawodowego. W konsekwencji wciąż brakuje i będzie brakowało parytetu na rynku pracy.

Tu wyłania się wspomniana ważna rola szkoły, która powinna przygotowywać nie tylko do studiów i do konkurowania na wolnym rynku, lecz przedewszystkim – do aktywnego, dającego poczucie godności i satysfakcji życia w społeczeństwie, które może przybrać różne formy (a to niekoniecznie musi być przecież uwarunkowane wyższymi studiami i produktywnością).Podczas gdy socjalizacja utrwala stereotypy, wykształcenie może stanowić ten punkt zwrotny w życiu kobiety, otwierający przed nią wiele możliwości, dający bezcenne poczucie niezależności.[29]

Dlatego też szkoła dysponująca niesamowitymi możliwościami w zakresie minimalizowania lub wzmacniania kategorii płci kulturowej, powinna ingerować w sferę ludzkiej płci w celu odkształcania dysproporcji właściwych tradycyjnym schematom męskości i kobiecości.[30] (Pewnym rodzajem ingerencji jest dostęp do wiedzy o seksualności - zapisy o nim znajdują się między innymi w Karcie Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych Międzynarodowej Federacji Planowania Rodzicielstwa).[31]

Bardzo ważne w kontekście wspierania kobiet w aspiracjach edukacyjnych jest ich informowanie i przekonywanie - zwłaszcza poprzez powielanie dobrych praktyk. Warto tu przywołać ciekawą inicjatywę Komisji Europejskiej w zakresie promowania dobrych przykładów z zakresu równouprawnienia kobiet i mężczyzn, w tym równości w edukacji. Jest to ustanowiony w 2008 r. Program Wymiany Dobrych Praktyk w obszarze Równości Płci. Główne założenia programu skupiają się na celach Planu Działań na rzecz Równości Kobiet i Mężczyzn 2006-2010 i polegają na wzajemnym uczeniu się państw członkowskich

Zaprezentowanych w ramach ww. programu był projekt „Dzień dziewczynek i nowe drogi dla chłopców”- jeden z bardziej interesujących i nowatorskich projektów zrealizowanych w Niemczech. Działania projektu skupione były na analizie wyborów zawodowych dokonywanych przez chłopców i dziewczynki w wieku szkolnym. W tzw. „Dzień dziewczynki” niemieckie firmy o profilu technicznym, centra naukowe i przedsiębiorstwa związane ze stereotypowo męskimi obszarami biznesu, organizowały dni otwarte, podczas których uczennice miały szanse dowiedzieć się, jak wygląda praca w tych miejscach, jakie są wymagania dla potencjalnych pracowników i pracownic, jak wygląda proces produkcyjny itd. W podobny sposób zachęcano chłopców do zapoznawania się ze specyfiką zawodów tradycyjnie przypisywanym kobietom.

Kolejnym przykładem eliminacji stereotypów płci w sektorze edukacji, niech będzie trzyletni projekt Duńskiego Centrum Badań nad Równością Płci pt. „Młodzież, Płeć i Kariera”. Skupiono się w nim nie tylko na aktualnych potrzebach młodzieży w zakresie wyborów kariery zawodowej i ścieżki kariery, ale także zainicjowano gruntowną reformę systemu doradztwa zawodowego dla młodych osób, do którego z sukcesem włączono zasadę gender meainstreaming. Opracowano nowe, wolne od stereotypów programy nauczania dla doradców zawodowych, których uznano za grupę zawodową, mająca znaczący wpływ na wybory zawodowe podejmowane przez młodzież. Opracowano nową metodologię i narzędzie umożliwiające wprowadzenie zasady gender maintreaming do systemów doradztwa szkoleniowego i zawodowego. Podczas realizacji działań projektowych skupiono się na wszystkich grupach społecznych, mających największy wpływ na wybory zawodowe młodych osób i dlatego też przeprowadzono szkolenia uświadamiające w zakresie równouprawnienia płci także z rodzicami uczniów.

Działania na rzecz równości w edukacji, na rzecz wzmocnienia i empowermentu dziewcząt są niezwykle ważne i korzystne dla wszystkich. W Polsce od lat działa Stowarzyszenie „W stronę dziewcząt”, którego działalność ma w założeniu popularyzować wśród nauczycieli i w całym środowisku oświatowym idee pluralizmu, tolerancji i równości. Ma zmieniać szkoły w przyjazne dziewczętom, gdzie nauczyciele są wolni od stereotypów płci. Ich wykorzenienie, jak i wszelkich uprzedzeń i dyskryminacji z podręczników i działań pedagogicznych położy fundamenty pod edukację skuteczna i odpowiednią – zarówno dla dziewcząt i chłopców. Warto podejmować działania skierowane do środowiska nauczycielskiego, wspierać je w poszukiwaniu inspiracji, pomysłów i idei, jak realizować w szkole tak trudny temat jakim jest równość.

O znaczeniu edukacji dla kwestii równości płci świadczy fakt, że została ona wpisana w wiele deklaracji, zaleceń, wytycznych – zarówno światowych, jak i europejskich. Działania Wspólnoty w zakresie wyrównywania szans dziewcząt i chłopców w sferze edukacji są niestety, wciąż niewystarczające. Wspólnota, choć coraz bardziej wrażliwa na prawa człowieka i równouprawnienie płci, wciąż postrzegana jest przede wszystkim jako obszar gospodarczy o wspólnych celach ekonomicznych państw członkowskich.[32]

Edukacja traktowana jest przez państwa członkowskie jako ich wyłączna domena i wciąż pilnie strzeżona przez rządy krajowe. Regulacje unijne dotyczące edukacji, mają jedynie charakter uzupełniający i obecne są tylko w niektórych obszarach, głównie związanych z rynkiem pracy i Strategią Lizbońską. Wspólnotowe akty prawne niższego rzędu kwestię równego dostępu do edukacji i kształcenia traktują w zróżnicowany sposób, w zależności od tzw. podstawy dyskryminacji.[33]

Wartym podkreślenia jest fakt, iż art. 3 pkt. 3 Dyrektywy Nr 2004/113/WE wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania mężczyzn i kobiet w zakresie dostępu do towarów i usług oraz dostarczania towarów i usług, zawiera nawet specjalne wyłączenie kwestii kształcenia z zakresu obowiązywania tego aktu wspólnotowego („niniejszej dyrektywy nie stosuje się do treści zawartych w środkach masowego przekazu,
w ogłoszeniach ani do kształcenia”).

Instytucje systemu oświaty – począwszy od przedszkoli i szkół podstawowych, poprzez gimnazja, na szkołach średnich kończąc – mają za zadanie przygotować uczniów nie tylko do dalszej edukacji na poziomie akademickim, ale również położyć fundament pod przyszłą karierę zawodową i kreować potencjał intelektualny tak chłopców, jak i dziewcząt, aby mogli stawić czoła wyzwaniom, jakie wiążą się z partycypacją w gospodarce opartej na wiedzy. Na podstawie wniosków, jakie formułują badacze i eksperci zajmujący się monitorowaniem systemu oświaty, wyłania się obraz polskiej szkoły jako miejsca odtwarzania stereotypów dotyczących płci, skutkujący nierównym traktowaniem chłopców i dziewcząt w murach szkoły.[34]

Aby edukacja dawała perspektywy, narzędzia zrozumienia świata, otwierała nowe możliwości - nie tylko finansowe - ale przede wszystkim społeczne, musi zostać wykonane jeszcze wiele pracy. W literaturze przedmiotu podkreśla się, że kompleksowej zmianie powinna ulec tzw. kultura nauczania, programy dla nauczycieli oraz programy nauczania dla uczniów.

Szkoła ponadto powinna działać w oparciu o swoją rolę wychowawczą, społecznie narzuconą misję. Dążyć do równego wartościowania tego co męskie i kobiece, a może to stać się punktem wyjścia do budowania indywidulanej, wychodzącej poza stereotypy tożsamości płciowej każdego ucznia. Jest to podstawa do pełnej samorealizacji przyszłych dorosłych obywateli w życiu rodzinnym i zawodowym. Jest to też warunek pełnego uczestnictwa tych jednostek w życiu publicznym. Należy pamiętać ze doświadczenia wyniesione z życia rodzinnego i z klasy szkolnej, ale także aspiracje ukształtowane w młodych latach wpływają na życiowe wybory dziewcząt i chłopców, znacznie skuteczniej niż własny potencjał, zdolności czy predyspozycje.

Powyższe analizy miały na celu ukazać, że problem nie tkwi w prawnym ograniczaniu kobietom dostępu do wykształcenia, ponieważ teoretycznie kobiety i mężczyźni mają takie same możliwości korzystania z nieodpłatnej, publicznej edukacji. Żyjemy w czasach gdy większość młodzieży niezależnie od płci decyduje się na podjęcie studiów wyższych. Ta powszechność maskuje jednak fakt, że szkoła reprodukuje oprócz różnic klasowych również różnice płciowe. Poza tym nie wszyscy zyskują na kapitale jaki daje dyplom tak samo – nie każdy z absolwentów znajduje dobrze płatną, stabilną sytuację materialną i społeczną. Dzieje się tak, ponieważ oprócz „kredencjału edukacyjnego” ważną  rolę odgrywają aspiracje, zdolności komunikacyjne, przebojowość czy pewność siebie. A te cechy zgodnie  z tym co zostało tu zamieszczone nie są wykształcane w procesie edukacji u uczniów obu płci w jednakowym stopniu. Wszystko to powoduje, że szkoła jako instytucja w dalszym ciągu nastawiona jest raczej na utrzymanie status quo niż na zmianę siły i władzy między płciami i urzeczywistnienie równość kobiet i mężczyzn.

Autorka: prof. gr hab. Zofia Sujkowska - Życka

[1] Z. Melosik, Uniwersytet i społeczeństwo. Dyskursy wolności, wiedzy i władzy, Oficyna Wydawnicza Impuls, Poznań 2002, s.140

[2] K. Lynch, Oświata jako miejsce zmiany: ramy promocji równości i przeciwdziałania niesprawiedliwości, System Ewaluacji Oświaty, s. 7

[3] K. Rachuba,  Edukacja jako przedmiot pedagogiki i jej subdyscyplin, W: Pedagogika. Podręcznik akademicki, pr. zb. pod. red. Z. Kwieciński, B. Śliwerski, Wydawnictwo PWN, Warszawa 2005, s.21

[4]M. Chomczyńska - Miliszkiewicz, Edukacja seksualna w społeczeństwie współczesnym. Konteksty pedagogiczne i psychospołeczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2002, s.139

[5]S. Czajkowska – Prokop, Role płciowe w podręcznikach do nauczania wczesnoszkolnego, W: Refleksje. Zachodniopomorski Dwumiesięcznik Oświatowy, Nr 3 2010r, s. 32

[6]Koniec mitu niewinności? Płeć i seksualność w socjalizacji i edukacji?, pr. zb. pod red. L. Kopciewicz, E. Zierkiewicz, ENETEIA Wydawnictwo Psychologii i Kultury, Warszawa 2009, s.25-26.

[7] T. Gmerek, Z. Melosik, Loteria i „szczęśliwy traf” – przyczynek do „socjologii sukcesu życiowego”, W: Edukacja i stratyfikacja społeczna, pr. zb. pod. red. T. Gmerek, Wydawnictwo Wolumin, Poznań 2003, s.13-22

[8]Nie ulega wątpliwości, że w takich społeczeństwach jak japońskie, amerykańskie czy brytyjskie, czyli wysoko rozwiniętych dyplom i edukacja to czynnik społecznego i materialnego sukcesu. Innymi słowy osoby z dobrymi dyplomami mają tam łatwy dostęp (niemal zapewniony) do środków finansowych, prestiżu, władzy itp. Osoby nie posiadające dyplomów mozolnie swoją pracą starają się podnieść swoją pozycję, lecz w pewnym momencie napotykają na przeszkodę jaką jest brak dyplomu. Odmienną sytuację obserwujemy w Polsce – tu równica w poziomie życia osób posiadających wyższe wykształcenie i go nie posiadających – nie jest aż tak wielka. Wiele osób z dyplomem wyższej uczelni nie osiąga sukcesu materialnego, a pewna część jednostek posiadających jedynie średnie lub podstawowe wykształcenie uzyskuje względnie wysoki status społeczny.

[9][9]A. Gromkowska – Melosik, Edukacja i (nie) równość społeczna kobiet, op., cit., .s. 40

[10]Wciąż istnieją społeczeństwa, gdzie syn jest wartościowany wyżej niż córka (Turcja, Bali, Chiny, Pakistan, Bangladesz).Patrz: C. M. Renzetti, D. J. Curran, Kobiety, mężczyźni i społeczeństwo, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005 r, s.120-121

[11] A. Wołosik, op., cit., s.12

[12] A. Dzierzgowska, E. Rutkowska, Ślepa na płeć. Edukacja równościowa po polsku, Fundacja Feminoteka, Warszawa 2008, s. 14.

[13]J.R. Harris, Geny czy wychowanie? Co wyrośnie z naszych dzieci i dlaczego, Wydawnictwo Czarna Owca,  Warszawa 1998, s. 281

[14]A. Dzierzgowska, E. Rutkowska, Ślepa na płeć. Edukacja równościowa po polsku, op. cit., s. 23.

[16]Wyniki badania w Polsce 2009, Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów OECD PISA, MEN,

Warszawa 2009, s. 21-71.

[17] A. Wołosik, Edukacja do równości czy trening uległości? Czy polskie podręczniki respektują zasadę równości płci,  op., cit., s. 29

[18]Patrz: E. Kalinowska, Wizerunki dziewcząt i chłopców, kobiet i mężczyzn w podręcznikach szkolnych, W: Portrety kobiet i mężczyzn w środkach masowego przekazu oraz w podręcznikach szkolnych, red. R. Siemieńska, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 1997 r.

[19]C. M. Rezetti, D. J. Curran, op., cit., s.131

[20] A. Wołosik, Edukacja do równości czy trening uległości? Czy polskie podręczniki respektują zasadę równości płci,  Publikacja powstała w ramach projektu realizowanego przez Stowarzyszenie w stronę dziewcząt, s. 7

[21] M. Serafinowicz, Rola szkoły w odtwarzaniu nierówności płciowych, W: Refleksje. Zachodniopomorski Dwumiesięcznik Oświatowy, Nr 3 2010r, s.15

 

[22] Patrz: Odnaleźć przeszłość. Od starożytności do 1815 roku, Jan Wróbel, Wydawnictwa Szkolne
i Pedagogiczne. S. A., Warszawa 2002, s.341

[23]A. Wołosik, Kobiety i mężczyźni w programach i podręcznikach historii, materiały z konferencji „Równość
i tolerancja w podręcznikach szkolnych”, która odbyła się 08.10.2012 r., Biblioteka Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, zeszyt 3, Warszawa, kwiecień 2003 r., s. 45-47

[24] Patrz: Historia ludzi, klasa III, W. Bobiński Wydawnictwo Znak Kraków 2000

[25]A.. Wołosik, Spójrz w stronę dziewcząt, W: Koniec mitu niewinności?.., s. 226

[26] A. Wołosik, Edukacja do równości czy trening uległości? Czy polskie podręczniki respektują zasadę równości płci, op., cit., s.26

[27]Analiza obejmowała: 18 programów nauczania historii na poziomie szkoły podstawowej, 27 programów na

poziomie gimnazjum i 17 na poziomie liceów, liceów profilowanych i techników. M. Środa, E. Rutkowska, Edukacja, [w:] Polityka równości płci. Polska 2007. Raport, UNDP, Warszawa 2007, s. 49.

[28] M. Marcinkowska – Bachlińska, Psychologiczne konsekwencje stereotypizacji płci w edukacji, W: Refleksje. Zachodniopomorski Dwumiesięcznik Oświatowy, Nr 3 2010r, s. 25

[29] A. Gromkowska – Melosik, Edukacja i (nie) równości społeczne, op. cit., s.13

[30] E. Flatow, Predyspozycja czy predestynacja? Stereotypy płci i rola szkoły w kontekście rozważań o zdrowiu, W: Koniec mitu niewinności?..., s.196

[32] A. Dzierzgowska, A. Piotrowska, Po co nam równość w edukacji?, W: Refleksje. Zachodniopomorski Dwumiesięcznik Oświatowy, Nr 3 2010r, s.15

[33] Jedyną dyrektywą zabraniającą wprost nierównego traktowania w dostępie do edukacji jest Dyrektywa Nr 2000/43/WE wprowadzająca w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne.

[34] Równość płci a innowacyjność – stan obecny i rekomendacje na przyszłość, pr. zb. pod. red. Hurek. J., Maj M., Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Warszawa 2012 roku,